Dzisiejszy wpis jest zainspirowany pracą z moimi klientkami. Jestem pod wrażeniem tego, jak potrafią poukładać swoją codzienność i realizować niezwykłe cele.
Na początku był chaos.
Jako mamy borykamy się codziennie z wieloma różnymi wyzwaniami, zadaniami, sprawami do załatwienia. Mając dzieci nader często zdarza się, że nasze skrupulatne plany w jednym momencie legną w gruzach. Niespodziewana gorączka tuż przed planowanym wyjazdem, materiały na zajęcia z techniki poszukiwane o 21, zadanie, którego wcześniej nie było. Jak to się mówi samo życie. Na pewno takie rzeczy półki mamy dzieci będą się zdarzały raz na jakiś czas. Natomiast problem pojawia się wtedy, kiedy tak głęboko wpadamy w wir bieżących wydarzeń, że zaczynamy się gubić. Dzieje się tysiąc rzeczy, zaczyna nas to przerastać. Pojawia się błędne przeświadczenie o utracie kontroli, o swojej nieporadności. Działamy na autopilocie, rzadko zastanawiając się, co będzie potem, czego byśmy chciały dla siebie. Jak chciałybyśmy, żeby wyglądało nasze życie?
Krok pierwszy, zobacz co jest Twoje?
Idealnie posprzątane mieszkanie, poprasowane koszulki, dwudaniowy obiad, ale czy to ważne?
To zależy od nas.
Znajdź wolną chwilę, żebyś mogła skupić się na sobie. Pomyśleć w spokoju. Zadaj sobie następujące pytania:
Kiedy moje dzieci urosną i będą rozmawiały między sobą o mnie co chciałabym, żeby powiedziały?
Mama jest … taka i taka, ponieważ? Najbardziej cenię mamę za..? Mama jest wyjątkowa, bo..?
Masz setne urodziny zbiera się na nich cała Twoja rodzina, ty stoisz za drzwiami. Słyszysz jak rozmawiają o tobie, co chciałabyś usłyszeć?
W twoim życiu dzieje się coś zaskakującego np. możesz dostać milion dolarów, ale musisz z czegoś zrezygnować. Czego byś nie oddała za żadne pieniądze tego świata? O co byś walczyła do ostatniej kropli krwi?
I sytuacja ostateczna, za sto lat widzisz swój nagrobek co byś chciała, żeby tam było napisane o tobie?
Odpowiedziałaś sobie na te pytania? Wiesz już, jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze w tym momencie? Jeżeli tak to stawiaj je na pierwszym miejscu. O wiele łatwiej jest nam działać, kiedy żyjemy, w zgodzie ze sobą.
Krok drugi doceń się!
Pracując z moimi klientkami czasem muszę przyznać, że jestem w szoku. Jak my mamy mało się doceniamy. Klientka wymienia 1000 rzeczy, które wykonała i na końcu podsumowuje „a ja to trochę leniwa jestem”. Tymi zadaniami obdzieliłby cały pułk wojska i jeszcze by brakło ludzi do wykonania wszystkiego. Jeżeli nie doceniasz swoich działań i ich nie widzisz, to jest duże prawdopodobieństwo, że twoi bliscy też nie będą ich doceniać. Załóż sobie zwykły albo niezwykły zeszyt i wieczorem zapisuj wszystkie wykonane przez siebie w ciągu dnia czynności. Zobacz, ile tego jest, doceń się za te działania. Pomyśl, jak jesteś skuteczna i sprawcza. Nigdy, ale to przenigdy nie myśl o sobie źle i nie mów o sobie źle do innych.
Krok trzeci zapanuj nad chaosem.
Jeżeli czujesz się niepewnie, uważasz, że nic nie kończysz, nie radzisz sobie z niczym. To zacznij od małych rzeczy. Wstań rano
i zaściel pięknie łóżko. Już to masz! Zrobiłaś, coś świetnie, jesteś skuteczna i sprawcza. Czasem chcemy od siebie za dużo, nasze wymagania są nierealne. Chcesz zrobić porządek w swoim życiu, w swoim domu. Zacznij od łóżka, od szafy, od jednego pomieszczenia, od odstawienia alkoholu, od spaceru. Od czegokolwiek! Potem usiądź i doceń to. Pierwszy najtrudniejszy krok masz już za sobą, dałaś radę! Co będzie kolejnym?
Krok czwarty nie wahaj się prosić o pomoc.
Twoi bliscy często chętnie Ci pomogą. Wystarczy im o tym powiedzieć. Komunikacja to podstawa. Czasem tak byśmy chciały, żeby się ktoś domyślił, ale to nie działa. Szczera rozmowa jest najlepsza. Zawsze można się podzielić obowiązkami według osobistych preferencji np. ktoś lubi gotować, a ktoś inny woli sprzątać. Już paroletnie dzieci mogą spokojnie wykonywać drobne obowiązki. Daj im szanse poczuć satysfakcje z dobrze wykonanej pracy, zatroszczenia się o bliską osobę, bycia potrzebnym i użytecznym. Parolatki chętnie garną się do pomocy, natomiast u nastolatków może być z tym trudniej. Jeżeli były cały czas wyręczane, to będą świetnie broniły swojej strefy komfortu. Jeżeli natomiast miały małe obowiązki adekwatne do wieku, to nawet czasem może zdarzyć się cud pt. „jeszcze nie zdążyłam powiedzieć, a tu już zrobione”.
Przy przekazywaniu obowiązków istnieje jedna święta zasada nie krytykować i nie poprawiać. Abstrahując od sytuacji, kiedy coś będzie celowo zrobione byle jak warto pochwalić pozachwycać się i powiedzieć dziękuję.
Krok piąty olej, odpuść, pożyj.
Niech czasem będzie coś byle jak. Obiad z torebki, bałagan w szafie. Przecież nie bierzemy udziału w konkursie na perfekcyjną panią domu i nie jesteśmy tu za karę. Mamy jedno życie, jutro już będziemy gdzie indziej. Doceń swoich bliskich, spędzaj
z nimi fajnie czas, cieszcie się sobą. Dzieci tak szybko rosną, czas przemija, nikt z nas nie wie, ile nam go zostało. Po latach tylko te fajne chwilę mają znaczenie. Czy wspominamy z rozrzewnieniem, że babcia miała dla nas zawsze czas, poświęcała nam sto procent uwagi, piekła nam kołacze, robiła naleśniczki, przytakiwała opowieściom, że zła ocena wpadła, bo nauczyciel się na nas uwziął, czy to, że miała idealny porządek i nie wolno było niczego dotknąć?
To my decydujemy jak chcemy, żeby wyglądało nasze życie. Nie mamy wpływu na niektóre rzeczy, które się wydarzą, ale mamy wpływ co z tym doświadczeniem zrobimy.

